MY LOKALNIE MAMY „DUMĘ” PO KALWARYJSKU
https://samorzad.gov.pl/web/gmina-kalwaria-zebrzydowska/archiwum-nagran
(kilka dni czekania zanim wrzuci to informatyk)
Ważna informacja – w trakcie oglądania „na żywo” tego przedstawienia ciągle urywał się głos i wizja – czy to zamierzone było?
Mamy burmistrza, który podpiera się językiem „braci ze wschodu” – pogratulować kierunku wschodniego.
Jakoś nie przyszło nikomu do głowy zapytać jak wygląda ochrona i zabezpieczenie mieszkańców w razie ataku – jakiegokolwiek ataku a stan zagrożenia trwa, gdyż działania wojennego mamy za „miedzą”.
Coś Tadeuszu Stelo – „jeszcze” burmistrzu zrobił w tym kierunku”?
Język rosyjski już opanowany mamy.
Burmistrz jak to w jego zwyczaju, używa zwrotów i słów niekoniecznie pasujących czy też przystających włodarzowi – to też już zaczyna być normą.
Jednak, co innego niepokoi – obrady sesji burmistrz traktuje jak swój plac zabaw, na co ma cichą zgodę 11 radnych.
Chciało by się burmistrzowi, żeby to on rządził i dyktował - co kiedy i jak ma się dziać na sesji, choć on tam tylko gościem. To on ma odpowiadać przed radą – nie odwrotnie.
Radni są gospodarzami o czym tych 11 radnych nie pamięta lub nie chce pamiętać.
Chciało by się powiedzieć – gdy Tadeusz Stela był radnym – oj się działo – oj się działo – wtedy to gospodarzył na sesjach i pokazywał gdzie jest miejsce burmistrza – teraz „du.a” zmieniła stołek i też punkt widzenia obecnego burmistrza się zmienił.
Cóż - tak wybraliśmy i to będzie jeszcze trwało 2 lata. Chyba, że ….
Kabaret, to delikatnie określenie z czym się spotkać możemy oglądając obrady Sesji Rady Miejskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej.
Nawet sam przewodniczący traktuje te obrady w sposób żartobliwy co odpowiednio skomentował tym razem (wstyd panie przewodniczący – te dygresje wręcz uwłaczają temu stanowisku).
Niestety, prowadzenie sesji pozostawia wiele do życzenia.
Ewidentnie, zachowanie przewodniczącego wskazuje na sympatię dla burmistrza i nacechowane jest zwrotami dyscyplinującymi radnego, który dociekał np.: dlaczego tyle mamy płacić za śmieci z czego ta kwota wynika, dlaczego odbiera się dotację dzieciom w żłobku prywatnym, co można potraktować jako dyskryminację….
Słowne ataki na radnego M.Zadorę są nie tylko normą i zwyczajem burmistrza, ale co gorsze, są przemilczane przez osoby za tym głównym stołem, a nawet mają ciche wsparcie i nie tylko.
Dziś 21.09.2026 r. (gdy będziecie oglądać transmisję obrad) doszło do sytuacji w której zamknięto usta radnemu M.Zadorze dopytującemu i oczekującemu merytorycznej odpowiedzi od burmistrza i kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej.
Radny na swe pytania otrzymywał lakoniczne i nieprecyzyjne odpowiedzi. Tu w sukurs wkracza radny W.Łuczak.
Radny W.Łuczak składa wniosek „kneblujący usta” radnego M.Zadory.
Odbywa się głosowanie za zamknięcia ust radnemu, czy też zamknięciem tematu „podwyżka śmieci” - przegłosowano wniosek, gdzie 11 radnych (grupa wsparcia T.S.) za zamknięciem dyskusji i koniec pytań nastał.
Wynika z dzisiejszych obrad, że lepiej atakować aniżeli odpowiadać – projekty Uchwał burmistrza Tadeusza Steli mają przechodzić bez dyskusyjnie? Na to wygląda.
Radny – a szczególnie pytający i dociekający to teraz wróg obecnego burmistrza?
Czy rolą radnego powinno być dbanie o interes Mieszkańców/Wyborców, a nie jak to teraz w naszej radzie - chowanie głowy w piasek co czyni ta j 11 -ka radnych?
Nasuwa się pytanie: a może ruszył radny M.Zadora tematu wrażliwy, co może miało nie wypłynąć i dlatego radny W.Łuczak zawnioskował o zamknięcie procedowania w tym punkcie?
Co takiego mogło by wyjść i trzeba było żeby skończyć dyskusję i dociekanie radnego M.Zadory?
Kolejne artykuły odsłonią oblicze wielu radnych, a szczególne „krzykliwego” w mojej ocenie burmistrza.
CDN…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz