poniedziałek, 19 października 2026

Co dalej z spzoz i jej kierowniczka?

 Prywatyzacja SPZOZ? Rada nie potwierdza. Ale ZAPRZECZYĆ też nie potrafi!

Kiedy gmina Kalwaria Zebrzydowska straciła nocną i świąteczną opiekę zdrowotną, szybko rozeszła się po okolicy „plotka”: nasz ośrodek zdrowia zostanie sprywatyzowany. Czytaj: trafi w prywatne ręce.

Czy to prawda? Do dziś nie ma jasnej odpowiedzi.

Postanowiłam więc zapytać u źródła — organu uchwałodawczego gminy, czyli Rady Miejskiej.

Wysłałam konkretne pytania dotyczące przyszłości SPZOZ, ewentualnej sprzedaży, prywatyzacji i możliwej umowy przedwstępnej. Wnioskowałam również o odczytanie pytań i udzielenie odpowiedzi podczas sesji Rady.

I co? Wniosek o odczytanie pytań do dzisiaj nie doczekał się realizacji, a pytania nie wybrzmiały publicznie na sesji.

 Dlaczego? Czy były niewygodne? Tego nie wiem. 

Wiem natomiast, że mieszkańcy nie usłyszeli odpowiedzi w miejscu, w którym mogli ją usłyszeć wszyscy zainteresowani.

Otrzymałam za to odpowiedź na piśmie, podpisaną przez przewodniczącego Rady. W sprawie sprzedaży i prywatyzacji oraz pozostałych poruszonych kwestii Rada poinformowała, że „nie posiada wiedzy” i odesłała mnie do burmistrza.


Proponuję więc roboczy pseudonim dla przewodniczącego: „Pan Nic Nie Wiem”. Bo skoro chodzi o przyszłość publicznej przychodni, Rada najwyraźniej nie ma mieszkańcom wiele do powiedzenia.

A przecież jeden z radnych, pan W., publicznie deklarował, że Rada będzie leczyć ludność. Cóż za imponująca wizja! Szkoda tylko, że gdy przychodzi do odpowiedzi na pytania o przyszłość ośrodka, wiedza jakby wyparowała.

Najważniejsze jest jednak to: Rada nie potwierdziła planów prywatyzacji. Ale im również nie zaprzeczyła.

To nie jest dowód, że ośrodek ma zostać sprzedany. To odpowiedź, która pozostawia sprawę otwartą. A skoro tak, pytania nie znikają — wręcz przeciwnie.

Przypadkowe elementy jednej układanki?

Spójrzmy na szerszy obraz.

Po pierwsze, remont ulicy i budowa parkingu w rejonie prywatnej przychodni, która konkuruje z publicznym SPZOZ. Sama inwestycja drogowa nie dowodzi żadnego związku z planami dotyczącymi ośrodka. Ale w kontekście zmian w lokalnej opiece zdrowotnej mieszkańcy mają prawo pytać o jej cel i znaczenie.

Po drugie, sytuacja finansowa SPZOZ. Pojawiały się informacje o stratach, mimo że — według przekazanych informacji — w chwili objęcia stanowiska przez nową kierownik placówka miała nadwyżkę finansową. Planowany zakup tomografu nie doszedł do skutku, a możliwości rozwoju ośrodka i zakupu wyposażenia stały się przedmiotem pytań.

Po trzecie, odejście lub zwolnienie kilku cenionych lekarzy oraz zmniejszająca się liczba pacjentów zapisanych do przychodni. To kwestie, które powinny zostać przeanalizowane na podstawie danych, a nie zbywane milczeniem. Mniej pacjentów, problemy kadrowe i straty finansowe nie są obojętne dla przyszłości publicznej placówki.

Po czwarte, skarga pracowników na kierowniczkę SPZOZ, w której opisano poważne zarzuty dotyczące zarządzania i warunków pracy. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji uznała ją za bezzasadną. Pozostaje pytanie, jakie materiały przeanalizowano i na jakich ustaleniach oparto to rozstrzygnięcie.

Każdy z tych tematów wymaga osobnego wyjaśnienia. Nie ma dowodów, że wszystkie są elementami jednego planu. Ale czy to oznacza, że mieszkańcy mają przestać je łączyć w pytania o przyszłość swojego ośrodka?

A kiedy najlepiej sprzedać publiczny majątek?

Przecież wiadomo, że najłatwiej sprzedać coś, co przynosi straty, wymaga inwestycji i ma coraz więcej problemów. Najpierw kłopoty, potem pytania o sens dalszego utrzymywania, a na końcu może pojawić się argument, że prywatny właściciel poradzi sobie lepiej.

Czy taki scenariusz jest rozważany w Kalwarii Zebrzydowskiej? Nie wiemy. I właśnie w tym tkwi problem.

Nie twierdzę, że prywatyzacja SPZOZ jest przesądzona. Nie twierdzę też, że remont ulicy, sytuacja finansowa, zmiany kadrowe i decyzje dotyczące inwestycji są ze sobą powiązane. Twierdzę natomiast, że mieszkańcy mają prawo oczekiwać jasnych odpowiedzi, zanim pogłoski zaczną żyć własnym życiem.

Dlatego pytam ponownie: czy burmistrz za wiedzą radnych rozważa sprzedaż lub prywatyzację SPZOZ? Czy prowadzone są jakiekolwiek przygotowania w tym kierunku? Jaka jest rzeczywista kondycja finansowa ośrodka i co stało się z planami jego doposażenia?

Bo jeśli wszystko jest jasne, odpowiedzi powinny być proste.

A co do półmetka czy ostatnich metrów przed finiszem — tego nie rozstrzygną plotki ani ironiczne pseudonimy. Rozstrzygną fakty, dokumenty i odpowiedzi osób odpowiedzialnych za publiczny majątek.

Na razie wiemy jedno: mieszkańcy pytają o przyszłość swojej przychodni, a Rada odpowiada, że nie ma wiedzy.

W takim razie, Panie Burmistrzu, pora zabrać głos. Bo ośrodek zdrowia nie jest prywatnym folwarkiem, a jego przyszłość nie powinna być dla mieszkańców tajemnicą.

Z pozdrowieniami i dużą nutą ironii. 

ZAG



1 komentarz:

  1. na pewno Burmistrz nie posiada wymagalnego stażu i kwalifikacji
    nie daje gwarancji
    aby prowadzić należycie i wymagalnie
    gminę w interesie 20 000 mieszkańców.
    takie środki i majątek .

    OdpowiedzUsuń