piątek, 7 sierpnia 2026

POGODA NA DZIŚ - CHŁODNIEJ I MOŻEMY ODETCHNĄĆ.

burmistrz Tadeusz zaoszczędził – szkoda że znów naszym kosztem.

Dbałość o nasze dobro leży władzy kalwaryjskiej mocno na sercu – przy każdej możliwej okazji taka deklaracja sypie się z ust WUC-a?

Widać to szczególnie w tym roku letnich dniach podczas  upałów gdy  o deszczownicy nasz włodarz zapomniał., my marzyć tylko mogliśmy.

Stary miał lepszą pamięć, bo ten „natrysk” schładzający mieszkańców jednak w centralnym miejscu Rynku stał i można było z niego skorzystać?

Każde miasto, każdy rozsądnie myślący burmistrz o tym pamiętał, ale nie nasz WUC z tą potężną i ciągle rozrastającą się armią podwładnych (czy aby oni to na pewno merytoryczni są?)

Jest takie stare powiedzenie – „głodny sytego nie zrozumie”

Ty tyek na tym drogim fotelu w klimatyzowanych pomieszczeniach trzymasz to i o mieszkańcach masz może prawo zapomnieć.

My o tobie pamiętać będziemy, już niedługo i dowód tej pamięci zapewne otrzymasz.

Brat „sołtys miejski” Piotr Stela, też jak widać ma mocną „wyrypkę” na nas bo mu ten pomysł z deszczownicą do głowy nie przyszedł.

Szwagrze Piotrze Janusiewiczu (Radny miejski/wiceprzewodniczący) a gdzie ty w tych dbałościach o nas jesteś?

Kolejny ten, miejski radny L. Śpiewak ,  tak chętnie wzywany przez WUC-a i prężący pierś na zdjęciach też milczy – to i nie jest jakieś zaskoczenie  - mijają dwa lata a ten radny tylko „łapkę „ podnosi zgodnie z wolą Wuc-a – ktoś zna jego głos? Ile tych interpelacji, wniosków z jego głowy wyskoczyło? „0”?

Reszta radnych też nie jest lepsza – a dieta w portfelu się zgadza?

Dobrze, że kolejna fala upałów za nami – myślę, że na tego władcę nie ma co liczyć.

Do zaś


czwartek, 6 sierpnia 2026

Z ostatniej chwili:

 Mistrzami hipokryzji są jednak radni układając na stołkach urzędniczych swoje córki, żony i…. – przykład z ostatniej chwili to zatrudnienie przez burmistrza Tadeusza Stelę ŻONY Roberta Rudeckiego (okręg Przytkowice) – w jaki sposób masz pan radny być głosem rozsądku gdy burmistrz ewentualne błędy popełnia? Już został jeden radny uciszony – bo żona w szkole pracuje. Białoruski zamordyzm trwa i ma się coraz lepiej?


Robert Rudecki i jego żona są mieszkańcami sąsiedniej gminy – taki to uczciwy radny mandat tam gdzie nie mieszka.


Trzeba to mocno podkreślić – wiele zatrudnionych osób przez burmistrza Tadeusza Stelę to osoby spoza naszej gminy. Gmina ok 20 tys mieszkańców i nie mamy ludzi do pracy, którym bardziej by zależało na naszej małej ojczyźnie?


CIEPŁE POSADKI DLA CÓRKI, ŻONY, MĘŻA ...?


(rymuje się z kochanki, ale tego nikt nie wie i nikt nawet nie sugeruje)


JESTEM BURMISTRZEM, JESTEM RADNYM, JESTEM URZĘDNIKIEM


JA TU DECYDUJĘ?


„Ja tu władzę trzymam – moja decyzja kogo zatrudnię i gdzie, na jakie stanowisko.”


Tak by się wydawać mogło, że to taka jest narracja władzy w temacie „zatrudnienie urzędnika”


Koleżanka z poprzedniej pracy, żona wykładowcy, który wiemy jak pomagał…?


Koledzy, którzy pomogli w wyborach dostają zatrudnienie, lub umowy na różne prace wypłacani z kasy magistratu (Bóbr, Krasnal ...)


Żony kolegów radnych (czy radny Robert Rudecki potwierdzi ten gest dobrej woli włodarza?), żony radnych w jednostkach podległych samorządowej władzy żona, córka radnych zatrudniane w jednostkach samorządowych…


Koleżanki żon kolegów … bo też najlepsza ...jest żony koleżanka? Koledzy z ławki szkolnej ( rocznik 72 lub 73? - tu się zgubiliśmy, sam władca ma z tym rocznikiem problem)


Siostra kolegi z "ławki szkolnej, a teraz tam się kręci interesik, bo zatrudniane są koleżanki , i inne znajomki i pociotki ?


Kolega po linii przynależności z konfą, ten od Spytkowic, ten od posła z PIS – Krystiana to kolejny cud zatrudnienia?


Takie cuda kadrowe wyleciały z PIS (za co?) i wskoczyły w konfę – działają z tym na którym się stary zawiódł, a na nowego posiada teczkę z hakami niczym Tymiński?


Widać, że swój znalazł swego. Czy siedzi tu cichutko i czaka? Jak już to zrobił kiedyś w gminie Spytkowice, poprzedniemu pracodawcy – zastartuje na fotel szefa? Nie byłby to szok dla Tadeusza – sam ma takie doświadczenie i wie jak się pracuje na sukces w wykopaniu szefa z fotela udając lojalność i wdzięczność.


Kolejne kadrowe cuda….


Kolega, koleżanka w przechowalni, zwanej w dalszej części zamrażalką (CKSiT), czy nadal jest w przygotowaniu stołek dla „motylka”(teczka jednak na „nowo/starego kiepska - der Schmetterling)? Każdy inny się załapał na etacik w gminie a ten „motylek“ nadal w zamrażalce?


Co z kolegami, których nikt nie chce ? Kasting nadal trwa … przeniesienie jest realne…?


Jest też taki jeden „skoczek” który mocno działał podczas wyborów, ale tego gościa każda firma po niedługim czasie się grzecznie pozbywa. Nadal czeka na wskoczenie do magistratu? Czy się uda? – zobaczymy. Plotka niesie, że cierpi na przerost ambicji i żąda kasy pokaźnej. Za tymi żądaniami – niestety wiedza nie idzie.


Czy ten kolega, który oczekiwał pensji kosmicznej jednak nadal w oczekiwaniu trwa?


Ten to dopiero byłby „orzeł” nawet „znaczka” by przeskoczył w rankingu popularności, merytoryki i doświadczenia w pracy samorządowej i nie tylko.


Wiecie jak się mówi o winie (napój – może być 0,0%), które jest ze złego rocznika?


No właśnie …. „sikacz do „wylania”. Tego „sikacza” jest już nazbyt wiele. Kosztuje nas krocie.


Na magistrackim stołeczku pewne gwiazdeczki uzupełniły wykształcenie o czym tabliczka już „śpiewa” mgr jest – to teraz kierowniczka do zwalenia, czy ten skok na sekretariat realniejszy jest?


Pojawia się pytanie:


JAKIE PREDYSPOZYCJE, JAKIE CECHY I WALORY WPŁYWAJĄ NA ZATRUDNIENIE W TEJ GMINIE W OBECNEJ CHWILI?


Teraz nie musi być wakatu w urzędzie – miejsce pracy w celu podziękowania się znajdzie ?


Teraz już wiecie po co „stary Stolmet” i te 21 pokoi urzędniczych tak jest zaprojektowane ?


Skończyłem liczyć zatrudnianych przez bur.Tadeusza Stelę jakiś czas temu (skończyłem na 13 osobach), a w tym czasie kilka „gwiazdek” (bez kastingu) dołączyło do ekipy Tadzika.


Zatrudnienie wzrosło znacznie i nieadekwatnie do odejść/zwolnień, czy faktycznych potrzeb – tu najważniejszym kryterium co działa i jest priorytetem - decyduje „szefa” (burmistrz).


Burmistrz Tadeusz Stela stworzył armię urzędniczą złożoną z jego pociotków, kolesi i znajomków – pytanie tylko jak to się ma do predyspozycji i wykształcenia na obsadzane stanowiska?


Teraz wiecie dlaczego koszt administracji wzrósł o ponad 4 mln zł w stosunku do poprzednika? I jak znam życie to koszty te rosną z każdym nowym zatrudnieniem.


Te zatrudnienia nie idą w parze z zadaniami, inwestycjami i obsługą tych inwestycji.


Są referaty w których dodatkowe zatrudnienie przekracza 100% (etat).


Zatrudnienia nowych urzędników nie idą w parze z lepszą jakością obsługi petenta.


O tych pociotkach, kolesiach i żonach kolesi jeszcze napiszemy – wkrótce.


Mistrzami hipokryzji są jednak radni układając na stołkach urzędniczych swoje córki i żony – przykład z ostatniej chwili to zatrudnienie żony Roberta Rudeckiego – w jaki sposób masz pan radny być głosem rozsądku gdy burmistrz ewentualne błędy popełnia? Już został jeden radny uciszony – bo tez żona w szkole pracuje.


CDN ...

środa, 5 sierpnia 2026

Czy to jest prawnie możliwe?

TA RADA WSZYSTKO PRZEPCHNIE I WIELE  NIE ZOBACZY JAK „WUC” NAKAŻE.


Jeśli prawo dopuszcza to, czy moralnie to jest uzasadnione (mieszka w gminie w której nie wykonuje mandatu radnego)?


„Jeżeli radny przestaje stale zamieszkiwać w gminie, w której uzyskał mandat, skutkuje to utratą prawa wybieralności. Prowadzi to do obligatoryjnego wygaśnięcia jego mandatu radnego. O fakcie tym, po stwierdzeniu utraty zamieszkania, decyduje rada gminy w drodze uchwały”


Radni mieszkają w innych miejscowościach (okręgach), innych gminach a kandydują gdzie indziej.

Adres zamieszkania- adres zameldowania – to dwie różne rzeczy.


Radny z Przytkowic Robert Rudecki – mieszka w Woli Radziszowskiej z rodziną a kandyduje w Przytkowicach.

Radny Piotr Jasnusiewicz mieszka w Barwałdzie Górnym, a kandyduje w Kalwarii Zebrzydowskiej.  Tu historia jest ciekawa, gdyż wyborcy miel go dość w jednym okręgu i było ryzyko że nie otrzyma poparcia,  to wskoczył na drugi okręg. Tu konkurencją był dla niego Łukasz Dragan. Przeciw Ł.Draganowi kandydował brat burmistrza i szwagier  P. Janusiewicza – Piotr Stela (nie zdobył mandatu). Pozostały jeszcze 2 okręgi do wyboru. Który ‘szwagier” załapie?


Jeśli mowa o takich „motylach” w zamieszkaniu to Piotr Janusiewicz mieszka w tej gminie, ale sytuacja w której radny mieszka z rodziną w sąsiedniej gminie a kandyduje z innej to już mocne zagranie. Tu traci się mandat za taką fikcję. To jest nie jest pierwsze takie zagranie radnego Roberta Rudeckiego. W poprzednich wyborach też mieszkał w Woli.

To jest ewidentne łamanie prawa.


A czy pozostali Radni  Miejscy wiedzą o tym łamaniu prawa? Z całą pewnością wiedzą.

Od wielu lat są kolegami i trudno jest uwierzyć, że nie widzą o tej fikcji prawnej, tym bardziej że jeden z radnych to brat.

Czy ta rada miejska nie po raz pierwszy „przymyka oczy” na łamanie prawa ?

Gdzie ta wasza moralność i cała reszta?


Czy mandat radnego i stołek urzędniczy (np. Burmistrza)  zwiększa możliwości w załatwieniu pracy dla swoich bliskich w samorządzie czy jednostkach podległych samorządowi ?


O tym już niebawem.


wtorek, 4 sierpnia 2026

Jak nas Burmistrz i Rada Miejska wodzą za przysłowiowy nos.

Znowu „nabici w butelkę”?


Czy ta rada nosi długie spodnie? O kobietach w radzie nie będę wspominał bo są w znacznej mniejszości. Tu jak widać rządzą panowie, a szczególnie tej jeden, któremu się wydaje, że gmina to jego prywatny folwark.

Wygrał wybory burmistrz i poniżsi radni? NIE – oni dostali mandat zaufania od mieszkańców – zostali przez mieszkańców wybrani do wykonania pracy, za która otrzymują sowite wynagrodzenia. Zostało im powierzone przez nas zadanie.

W niektórych przypadkach radni oszukali wyborcę – tym zajmiemy się niebawem.

Wybory przez wielu kandydatów są traktowane jak bieg po zwycięstwo, które ma przynieść władzę, możliwości i pieniądze, oraz wkręcenie swoich bliskich na intratne stołki w gminie i etc.

Brak szacunku do wyborcy to już norma w tej politycznej rzeczywistości. Bez znaczenia czy to jest polityka ta mała/lokalna, czy ta większa – powiatowa, wojewódzka czy też krajowa.

Politycy traktują nas jak potencjalnych żywicieli i tylko na widzą tuż przed wyborami rzucając nam w twarz tymi „kiełbasami” bez moralnej czy prawnej odpowiedzialności.


Poniższy skład odpowiada, czy też jest we współodpowiedzialności za liczne porażki w SP ZOZ Kalwarii Zebrzydowskiej w tym zatrudnienie (ja myślę) największej porażki personalnego zatrudnienia (kierownik).


Krótko:

za zakupem sprzetu medycznego, który miał służyć mieszkańcom od lipca 2026r był tylko jeden radny – Radny Powiatowy Marcin Brózda.

Spotkanie opuścił Łukasz Dragan przed głosowaniem (powodu opuszczenia spotkania nie znamy)


 

Skład Rady Społecznej SP ZOZ w Kalwarii Zebrzydowskiej

od dnia 19 sierpnia 2024 roku:


1. Tadeusz Stela – Burmistrz Miasta Kalwaria Zebrzydowska – jako przewodniczący,

2. Marcin Brózda – przedstawiciel Wojewody Małopolskiego – jako członek

3. Łukasz Dragan – jako członek

4. Leszek Spiewak – jako członek

5. Robert Rudecki – jako członek

6. Jolanta Krzeszowska-Mirocha – jako członek

7. Piotr Janusiewicz – jako cżłonek

8. Tadeusz Wilk – jako członek

9. Wiesław Łuczak – jako członek


piątek, 31 lipca 2026

Czy Tadeusz Stela – zwany „jeszcze burmistrzem” ukrywa przed mieszkańcami fakty związane z licznymi nieprawidłowościami, których owocem są liczne pisma organu ścigania?

Przeczytajcie i sami oceńcie – tego nie znajdziecie w „gadzinowych” mediach – opłacanych przez burmistrza z naszych podatków.

Dlaczego np. Kalwaria 24, Wrzuć info i reszta  nie zainteresuje się tymi faktami?

Czy powód stary jak świat – to KASA?

Wielu informacji na próżno szukać w tych podobno „niezależnych” mediach.

Miłej lektury.

Festiwal Uników czy Brak Transparentności?  

W naszym magistracie to może być dwa w jednym?

Pytania o Praworządność w Urzędzie Miasta Kalwarii Zebrzydowskiej

Gdy radny wykonuje swój ustawowy obowiązek i dopytuje o interwencje organów ścigania, urząd odpowiada prawną ekwilibrystyką.

W tle pojawia się zatrważająca liczba około 280 pism z prokuratury.

Jawność, transparentność oraz bezwzględne poszanowanie zasad praworządności to nie puste hasła czy dekoracyjne opisy w lokalnych biuletynach – to fundamenty, na których opiera się zaufanie obywateli do władzy samorządowej. Mieszkańcy każdej gminy mają ustawowe prawo wiedzieć, w jaki sposób zarządzany jest ich majątek oraz czy lokalne instytucje działają w granicach prawa. Tymczasem sprawa interpelacji radnego w Kalwarii Zebrzydowskiej rzuca cień na praktyki stosowane przez tamtejszy Urząd Miasta.

Rola Radnego: Sprawowanie Mandatu w Interesie Społecznym.

Ale czy tych 11 radnych ten mandat sprawuje w naszym czy swoim interesie?

Radny miejski nie jest jedynie statystą podnoszącym rękę podczas głosowań nad uchwałami.  Podstawowym zadaniem radnego, wynikającym bezpośrednio z mandatu zaufania publicznego, jest kontrola działalności organów gminy oraz rzetelne reagowanie na docierające od mieszkańców sygnały o nieprawidłowościach.

Gdy w przestrzeni publicznej pojawiają się doniesienia o możliwych uchybieniach czy śledztwach, radny ma wręcz moralny i prawny obowiązek dążyć do pełnego wyjaśnienia sprawy.

Właśnie w wykonaniu tego zadania jeden z radnych skierował do Burmistrza Miasta Kalwarii Zebrzydowskiej interpelację. Powołując się na art. 24 ust. 2 i 3 ustawy o samorządzie gminnym (u.s.g.), złożył formalny wniosek o podanie liczby pism kierowanych do gminy przez prokuraturę i organy ścigania od 30 czerwca 2024 r. oraz o udostępnienie ich kopii.

Skala Problemu: Około 280 Pism z Organów Ścigania

Z oficjalnej odpowiedzi Urzędu Miasta wyłania się informacja, która musi budzić niepokój mieszkańców i radnych: w wymienionym okresie do urzędu wpłynęło około 280 pism z prokuratury oraz innych organów ścigania. Tak duża intensywność korespondencji śledczej rzuca uzasadnione podejrzenie, że w gminie dzieją się sprawy wymagające pilnego, niezależnego wyjaśnienia.

Proceduralna Pokrętność i Brak Logicznej Spójności

Sposób, w jaki Urząd Miasta w Kalwarii Zebrzydowskiej zareagował na zapytanie radnego, rodzi poważne pytania o intencje organu wykonawczego. Z jednej strony odpowiedź na interpelację została opublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej (BIP) i urzędnicy uznali jej formalny charakter, podając zbiorczą liczbę pism. Z drugiej zaś strony – w odniesieniu do żądania udostępnienia kopii dokumentów – urząd nagle zmienił kwalifikację pisma, twierdząc, że ma być ono rozpatrywane w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, a nie w trybie interpelacji radnego.

W tej interpretacji wyraźnie brakuje spójności logicznej oraz właściwych podstaw prawnych:

Mieszanie reżimów prawnych i błędna powaga KPA: Urząd w swoim piśmie powołuje się na art. 222 Kodeksu postępowania administracyjnego (KPA), wywodząc z niego zasadę, że o kwalifikacji pisma decyduje jego treść, a nie tytuł. Taka argumentacja jest w tej sytuacji całkowicie chybiona – przepisy KPA nie mają zastosowania do instytucji interpelacji radnego, która jest autonomicznym instrumentem kontroli samorządowej uregulowanym w ustawie o samorządzie gminnym.

Ignorowanie odrębności mandatu radnego: Radny wykonujący uprawnienia z art. 24 u.s.g. działa w osobnym trybie ustrojowym. Przepis art. 24 ust. 3 u.s.g. wprost przyznaje radnemu prawo do uzyskiwania informacji i materiałów od wójta/burmistrza bez konieczności przechodzenia przez procedury wnioskowe przewidziane dla zwykłego obywatela w ustawie o dostępie do informacji publicznej. Spychanie radnego na ścieżkę ogólnodostępną i żądanie od niego „doprecyzowania i zawężenia wniosku” stanowi próbę utrudnienia wykonywania mandatu kontrolnego.

Wydłużanie terminów: Nakładając na pismo gorset ustawy o dostępie do informacji publicznej, organ natychmiast skorzystał z możliwości przedłużenia terminu odpowiedzi aż do września 2026 r., tłumacząc to „koniecznością analizy dokumentacji”. Jest to klasyczny zabieg zwłoki, który sprzeciwia się zasadzie szybkiego i przejrzystego wyjaśniania spraw publicznych.

Co Ukrywa Urząd Miasta?

Opisywana sytuacja stawia władze gminy w bardzo złym świetle. Skoro magistrat sam przyznaje, że skala pism z organów ścigania sięga setek (ok. 280), a jednocześnie stosuje prawną ekwilibrystykę, byle tylko nie udostępnić radnemu wglądu do tych dokumentów w trybie interpelacji, w głowach mieszkańców musi pojawić się naturalne pytanie: czy w urzędzie dzieje się coś niepokojącego?


Praworządny i pewny swoich racji urząd nie chowa się za niespójnymi opiniami prawnymi i nie odwleka odpowiedzi o kolejne miesiące. Przejrzystość wymaga, aby wyciągnąć karty na stół. Próby proceduralnego blokowania dostępu do informacji kontrolnej nie sprzyjają D zaufania – przeciwnie, utwierdzają opinię publiczną w przekonaniu, że w Kalwarii Zebrzydowskiej przejrzystość przegrywa z biurokratycznym unikiem.


https://bip.malopolska.pl/umkalwariazebrzydowska,a,2905977,interpelacja-z-09072026-r-w-sprawie-udzielenia-informacji-publicznej-dotyczacej-liczby-pism-prokurat.html


PS. może być wiele pozwów bo Podatnik jest nabijany w butelkę?


     Pomyłka Urzędnika = zysk gminy = strata Podatnika/Mieszkańca – o tym już niebawem.


CDN.