czwartek, 2 kwietnia 2026

Oświadczenie.

 Referendum się nie odbędzie – przynajmniej na razie.


To prawda. Na ten moment referendum się nie odbędzie.


Zanim jednak wyjaśnimy, dlaczego tak się stało, chcemy przede wszystkim podziękować.


Z ogromną wdzięcznością kierujemy te słowa do wszystkich Mieszkańców gminy Kalwaria Zebrzydowska, którzy nie pozostali obojętni. Do Tych, którzy widzą patologie życia publicznego, łamanie prawa i nadużycia władzy.

Do tych, którzy – nawet jeśli nie mówią   o tym głośno – potrafili wyrazić swoje stanowisko poprzez podpis.


Każdy podpis to wyraźny sygnał: los gminy nie jest Wam obojętny.  


Za każdy Wasz podpis dziękujemy !


To, że referendum nie odbędzie się teraz, nie oznacza, że nie odbędzie się wcale.


Kulisy inicjatywy


Podejmując inicjatywę referendalną w sprawie odwołania burmistrza Tadeusza Steli, liczyliśmy się z oporem i zakulisowymi działaniami.


Rzeczywistość pokazała  skalę działań, które wykraczały poza zwykłą debatę publiczną.

Pojawiały się sygnały o naciskach na lokalne środowiska, próbach zniechęcania mieszkańców oraz rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji – w tym o rzekomym dostępie burmistrza Tadeusza Steli do list z podpisami i możliwości wyciągania konsekwencji wobec osób, które poparły referendum.


Były to działania obliczone na wywołanie strachu i zniechęcenie do udziału w inicjatywie.


Od początku zakładaliśmy, że może dojść do sabotażu.


Podczas weryfikacji list odkryliśmy że na jednej z kart znalazł się podpis osoby zmarłej kilka miesięcy wcześniej. Jeden z członków komitetu znał ją osobiście i uczestniczył w jej ostatnim pożegnaniu.

Dalsza analiza wykazała kolejne nieprawidłowości tego typu. 


Decyzja była tylko jedna.


W tej sytuacji nie ma miejsca na półśrodki.


Nie byliśmy w stanie z pełną odpowiedzialnością zagwarantować, że wszystkie nieprawidłowe podpisy zostały wykryte. A złożenie list obarczonych takim ryzykiem mogłoby doprowadzić do unieważnienia całej inicjatywy i uderzyć w uczciwych mieszkańców, a także w inicjatorów referendum.


Dlatego podjęliśmy decyzję: nie składamy list.

To jest główny powód, dla którego referendum nie odbędzie się teraz.


Dezinformacja i próba odwrócenia uwagi


Na tym jednak sprawa się nie kończy.

Obecnie rozpowszechniana jest przez lokalne media  nieprawdziwa narracja, jakoby inicjatorom referendum nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów. Tego typu przekaz ma jeden cel – wywołać nagonkę i zdyskredytować osoby zaangażowane w inicjatywę.


Należy to jasno powiedzieć: liczba zebranych podpisów była wystarczająca.


Problemem nie była ich ilość, lecz jakość – a konkretnie obecność podpisów, które nie powinny się tam znaleźć.


Hejt i próby zdyskredytowania były wkalkulowane w ryzyko. Lokalne media pisały o  „anonimkach z referendum”.  Tymczasem wszyscy członkowie referendum otrzymywali prywatne wiadomości   w których byli wyzywani i oczerniani co zdecydowanie zaprzecza anonimowości.


Co dalej?   


To moment, który pokazuje, z jakimi mechanizmami trzeba się mierzyć. Skoro dochodzi do takich działań, oznacza to, że inicjatywa była realnym zagrożeniem dla obecnego układu władzy.


I pozostaje nim nadal.


Z Wyrazami Wielkiego Szacunku

dla Odważnych  Mieszkańców Gminy Kalwaria Zebrzydowska


środa, 1 kwietnia 2026

Pseudodziennikarz.

 „Czy to zakończy hejt i nienawiść? Raczej nie, bo choć na obecnego włodarza wylano stek pomyj, kłamstw i manipulacji, to jednak oderwanie od koryta boli twórców referendum najbardziej. Pozwólmy mu pracować przynajmniej w takiej atmosferze, jaką dano poprzednikowi.”

Andrzej F.

„stek pomyj” Nie ma czegoś takiego. Pismaku nieudolny. Takie zestawienie dwóch rzeczowników jest nieudolne. Ja bym użył; „wiadro pomyj”, ale to ja – ty nadal pisać nie umiesz.

Nie jest tajemnic, że ten Andrzej pisać nie umie. Dobór słów jest mocno nieporadny. Mocno nad tym faktem można ubolewać, bo też to nie młodzik a mocno „popruszony” siwizną koleś próbujący pisać od wielu lat.

Jak widać czas nie jest tu czynnikiem który wyrobiłby pióro. Sprawdza się powiedzenie: Z wróbla orła nie będzie” Same chęci i pieniądze Podatnika nie pomagają.

poniedziałek, 30 marca 2026

„ZAMRAŻALKA” CZY MOŻE POCZEKALNIA DLA LUDZI TADZIKA ?

Nie jest już tajemnicą że dzięki cichej współpracy, czy innymi słowy cichemu poleceniu pryncypała jedna z agend podległej Tadzikowi stanowi schowek czy może punkt przerzutowy  dla  ludzi, których Tadeusz w odpowiednim czasie przerzuca do magistratu.

PODWÓJNE STANDARDY.


CZY TO BĘDZIE WIZYTÓWKA DEMOKRACJI I MORALNOŚCI W TYM SAMORZĄDOWYM GRAJDOŁKU ???


Media czy może pseudo media lokalne czy to może być przykład wprowadzania przez nich  podwójnych standardów?

Z cała pewnością są bardzo stronniczy i piszą o tym za co dostają pieniążki.


czwartek, 26 marca 2026

PODWÓJNE STANDARDY.

CZY TO BĘDZIE WIZYTÓWKA DEMOKRACJI I MORALNOŚCI W TYM SAMORZĄDOWYM GRAJDOŁKU ???

Media czy może pseudo media lokalne czy to może być przykład wprowadzania przez nich  podwójnych standardów?

Z cała pewnością są bardzo stronniczy i piszą o tym za co dostają pieniążki.


poniedziałek, 23 marca 2026

Czy nadal jeszcze możemy nazwać te nasze ośrodki zdrowia naszymi, czy to nie jest odbieranie nam możliwości leczenia tu i teraz ?

To nie wydarzyło się nagle. Nie było jednego dnia, jednego podpisu, jednej decyzji. To był proces. „Krok po kroku”.

I dziś jego skutki odczuwają mieszkańcy.


Zaczęło się od rzeczy niewybaczalnej

Nocna i świąteczna opieka medyczna w SP ZOZ Kalwarii Zebrzydowskiej – coś, co dla wielu jest ostatnią deską ratunku – po prostu zniknęła a trwała ponad 20 lat bo „stary” burmistrz się postarał                        a nowy nie dopilnował?


Nie dlatego, że „system tak zdecydował”.

Nie dlatego, że „nie było możliwości”.

Tylko dlatego, że ktoś zawiódł w kluczowym momencie.

Nie dopilnował. Nie zareagował. Nie naprawił.

A później – zamiast realnych działań – była przegrana walka w sądzie.

Bez efektu. Bez konsekwencji. Za to z realnymi skutkami dla ludzi.


Potem zaczęło się coś jeszcze gorszego.

Zmiana kierownictwa miała przynieść poprawę.

Zamiast tego zaczęło się systematyczne osłabianie ośrodka.

Przyjęto panią, która w kontrowersyjnych oparach przestała być dyrektorem w lecznicach w Mogilanach.

Lekarze zaczęli znikać:

jedni byli zwalniani,

inni odchodzili sami, bo nie widzieli sensu dalej pracować w takich warunkach.


A za nimi zaczęli odchodzić pacjenci.

Nie z kaprysu. Z konieczności.

Bo pacjent idzie tam, gdzie jest lekarz.

To jest brutalna prawda.


Ile to już kosztowało?

Z dostępnych informacji wynika, że od początku rządów nowej kierownik SPZOZ stracił już co najmniej kilkudziesięciu pacjentów – ludzi, którzy przestali widzieć tu dla siebie miejsce.

I to jest dopiero początek.

Każdy kolejny pacjent to:

mniejsze finansowanie, mniejsze możliwości, większe ryzyko dalszego upadku.


„Zatrudniamy nowych” – ale co z tego?

Słyszymy, że pojawiają się nowi lekarze. Ale bilans nadal jest niekorzystny, bo na minus (ubyło 3 lekarzy a zatrudniono 2). Było 2 ginekologów, odszedł 1,  zatrudniono 1. Gdzie tu rozwój?

To nie jest rozwój.

To jest łatanie dziur po tych, którzy odeszli. Pamiętajmy że nadal ginekologiem jest jeden – na którego były liczne skargi i opinie nadal są w większości negatywne.

To nie poprawia sytuacji.

To tylko sprawia, że system jeszcze się nie zawalił całkowicie.

Jeszcze.


Pytania bez odpowiedzi.

Ile dokładnie pacjentów odeszło?

Jakie są realne straty?

Jaka jest sytuacja finansowa?


Brak jasnych odpowiedzi.

Unikanie konkretów.


A przecież mówimy o publicznym ośrodku zdrowia.

O pieniądzach mieszkańców.

O ich bezpieczeństwie.


Zarządzanie „na pół etatu”?

Z wyjątkowo bliskich burmistrzowi kręgów docierają informacje, które trudno zignorować:


Kierownik pracuje jednocześnie dla wielu podmiotach – zgoda burmistrza,

ma zgodę na pracę zdalną przez część tygodnia.


W czasie, gdy ośrodek:

traci lekarzy,

traci pacjentów,

traci stabilność.


Czy w takiej sytuacji można mówić o pełnym zaangażowaniu?


Czy tak wygląda zarządzanie kryzysem?


Za co płacimy nowej kierownik  pełną pensję jeżeli jest dostępna fizycznie w pracy 3 dni w tygodniu ?


A rozwiązanie?

Kolejna posada


Zamiast zatrzymać odpływ ludzi,

zamiast odbudować zaufanie,

mamy plan konkursu na stanowisko – zastępcy kierownika.


Kolejne koszty? Kolejne obciążenie dla budżetu? Kolejna posada do opłacenia z naszych podatków.?


A problem? Jak był, tak jest.


Blokowany rozwój?

Pojawiają się też sygnały, że inwestycje – takie jak pracownia tomograficzna – nie mają wsparcia – pani kierownik mocno sceptyczna. Jakieś uzgodnienia były skoro środki na przygotowanie pracowni zostały wydane. Dlaczego pani kierownik tej inwestycji zaniechała?

W momencie, gdy ośrodek powinien walczyć o każdego pacjenta,

zamiast przyciągać – odstrasza?

Są pogłoski , że w takim wiejskim ośrodku nie jest potrzebne RTG – czyżby plan zamknięcia się nam szykował?

Nie potrzebne laboratorium, - wystarczy punkt poboru krwi?

Rozbudowa fizjoterapii też jest niepotrzebna?


Najgorsze jest milczenie.

Bo w tym wszystkim najbardziej uderza jedno:

brak reakcji.

Brak zdecydowanych działań.

Brak odpowiedzialności.

Brak przyznania, że sytuacja jest poważna.


A konsekwencje są nieuniknione


Ten mechanizm zawsze wygląda tak samo:

mniej lekarzy,

mniej pacjentów,

mniej pieniędzy,

coraz słabszy ośrodek.


A na końcu?


Prywatyzacja.


Wyższe koszty leczenia.

Większe obciążenie dla mieszkańców.

To dotyczy każdego

To nie jest polityka.

To nie jest spór urzędników.

To jest kwestia tego, czy:

w nocy ktoś przyjmie Twoje dziecko,

ktoś pomoże Twoim rodzicom,

ktoś będzie dostępny, gdy naprawdę będzie trzeba.


Pytanie, którego nie da się uniknąć

Ile jeszcze musi się wydarzyć, żeby ktoś w końcu powiedział:

„tak, zawiedliśmy – i zaczynamy to naprawiać”?

Bo czasu na kolejne błędy po prostu już nie ma.


Państwo "radni" Wy umiecie jeszcze mieć zdolność rządzenia czy jesteście tylko pacynkami burmistrza ?