PKT 4 PORZĄDKU OBRAD
Sesja nr XXX w dniu 21 września 2026, godz. 09:00
https://kalwariazebrzydowska.esesja.pl/posiedzenie/9da75176-ca50-4
DLA PRZYPOMNIENIA
CHCIAŁO BY SIĘ KRZYCZEĆ „kłamiecie panie”!!???
Miało nie być podwyżki śmieci. (kampania wyborcza Tadeusza Steli).
Uchwałę o podwyżce śmieci z kwoty 25 zł do 27 zł przygotowała kierownik GK Tadeusz Stela
stawka zaczęła obowiązywać od 1 stycznia 2024 roku.
Zniknęły gabaryty 2 x w roku – pozostało 1 x w roku.
Od 1 stycznia 2025 roku - obowiązuje zakaz wyrzucania ubrań, obuwia i innych tekstyliów do pojemników na odpady zmieszane (czarnych).
Nie wyrzucamy do plastiku butelek szklanych, puszek.
Trawę i drobne gałęzie („odpady zielone”) musimy wozić na PSZOK a poprzednio odbierali z terenu danej posesji.
To wszystko generuje koszty nam a wywożący ma mniej.
Mimo to cena nie idzie w dół.
MAMY PODWYŻKĘ
Kiełbasa wyborcza miała smakować inaczej
Pamięć ludzka bywa zawodna. Kiełbasa wyborcza również — zwłaszcza gdy po wyborach okazuje się, że jej skład znacząco różni się od tego, który prezentowano przed głosowaniem.
W czasie kampanii wyborczej padały zapewnienia, że stawka za odbiór odpadów komunalnych nie zostanie podniesiona. Po wyborach ton najwyraźniej się zmienił. Pojawiło się już słynne „kiedyś trzeba będzie podnieść”.
No i właśnie nadeszło owo „kiedyś”.
Tyle że mieszkańcy dostają w pakiecie nie tylko wyższą opłatę za śmieci. Znika również ostatnia obowiązująca w gminie ulga — 5 zł dla właścicieli nieruchomości posiadających kompostownik.
Pięć złotych. Niby niewiele.
Ale właśnie z takich „niewiele” składają się rachunki, które na koniec miesiąca trzeba zapłacić.
Dla jednoosobowego gospodarstwa może to być kilka złotych więcej. Dla rodziny wieloosobowej różnica robi się już znacznie bardziej odczuwalna. A przecież opłata za odpady nie jest jedynym rachunkiem, który w ostatnim czasie obciąża domowe budżety.
Oczywiście zawsze można wszystko wytłumaczyć drożyzną.
Problem w tym, że mieszkańcy mają prawo zapytać o coś więcej niż tylko: „dlaczego jest drożej?”.
Mają prawo zapytać: dlaczego obietnica wyborcza tak szybko przestała obowiązywać?
I mają prawo wiedzieć, z czego dokładnie wynika proponowana podwyżka.
Czy rzeczywiście chodzi wyłącznie o wzrost kosztów systemu gospodarowania odpadami? Jakie są rzeczywiste koszty funkcjonowania systemu? Jak zmieniały się wpływy i wydatki? Czy przed podjęciem decyzji analizowano wszystkie możliwości ograniczenia kosztów?
I jest jeszcze jedno pytanie, które może pojawić się wśród mieszkańców.
Czy wzrost kosztów funkcjonowania administracji gminnej, w tym zatrudnianie kolejnych osób i związane z tym wydatki, ma jakikolwiek związek z koniecznością szukania dodatkowych pieniędzy w kieszeniach mieszkańców?
Jeżeli nie — wystarczy to jasno wykazać.
Jeżeli tak — mieszkańcy również mają prawo o tym wiedzieć.
Podobnie z lokalnymi mediami. Trudno nie zauważyć, że o planowanych podwyżkach mieszkańcy niekoniecznie dowiadują się z wyprzedzeniem z lokalnego przekazu informacyjnego.
Czy to tylko przypadek?
Być może.
Ale skoro mieszkańcy mają zapłacić więcej, to chyba nie jest wygórowanym oczekiwaniem, aby przed podjęciem decyzji mogli dokładnie wiedzieć ile, dlaczego i na co.
Bo demokracja nie kończy się w dniu wyborów.
A obietnice wyborcze nie powinny obowiązywać tylko do momentu, kiedy z urn znikną karty do głosowania.
Dziś mieszkańcom pozostaje więc przypomnieć sobie, co słyszeli przed wyborami, i porównać to z tym, co słyszą dzisiaj.
Bo jeśli „nie będzie podwyżki” zamienia się po wyborach w „kiedyś trzeba będzie podnieść”, a następnie w konkretną podwyżkę i likwidację ulgi, to trudno nie zadać pytania:
Czy to jeszcze polityka odpowiedzialnego zarządzania gminą, czy już po prostu rachunek wystawiony mieszkańcom za obietnice wyborcze?
Portfel podatnika rzeczywiście nie ma dna.
Tylko że mieszkańcy mają pamięć.
A przynajmniej powinni ją mieć.